Uważa pan to za śmieszne - spytał
ubrania robocze |okna drewniane |Bwin„Uważa pan to za śmieszne — spytał grzecznie — że rysuję drzewo
Chłop ryknął śmiechem.
— Tak, tak, to strasznie zabawne. Pan jest z pewnością wariatem.
. Vincent zastanowił się chwilę, po czym zapytał
— Czy byłbym wariatem, gdybym sadził drzewo Chłop spoważniał natychmiast.
— O nie, na pewno nie!
— A czy byłbym wariatem, gdybym hodował drzewo
— Nie, rzecz prosta, że nie.
— A gdybym zrywał jego owoce
— Pan kpi sobie ze mnie!
— A gdybym ścinał drzewo, tak jak wy
— Nie, drzewa trzeba ścinać!
— Więc mógłbym posadzić drzewo, hodować je, zrywać owoce, ściąć je, ale gdy je rysuję, jestem wariatem, prawda
Chłop znów wyszczerzył zęby
— Oczywiście, jest pan wariatem, jeżeli pan siedzi tu i rysuje. Cale miasteczko tak mówi.
Wieczory spędzał wraz z rodziną przy ogromnym
stole w pokoju bawialnym. Szyto tam, czytano, pisano listy. Kor, najmłodszy brat, był cichym, małomównym dzieckiem. Z sióstr Vincenta Anna wyszła już za mąż i opuściła dom rodzicielski. Elżbieta nienawidziła go i zachowywała się rozmyślnie tak, jak gdyby go wcale nie było. Wilhelmina była życzliwa i wyrozumiała, pozowała bratu i odnosiła się do niego z bezkrytyczną przyjaźnią, ale mówili z sobą tylko o codziennych sprawach.
Vincent pracował również przy stole w świetle dużej żółtej lampy, stojącej pośrodku. Ćwiczył się w kopiowaniu reprodukcji i własnych rysunków wykonanych w dzień pod gołym niebem. Ojciec obserwował go, jak kilkanaście razy kopiował coś i za każdym razem odrzucał skończony rysunek, gdyż go nie zadowalał. W końcu nie mógł się powstrzymać od uwagi“(5)
Jean Paul Gaultier |www.kosciol.muzykalny.net |domy zielona góra